Kiedy słyszę gdzieś „polska scena muzyczna” to zbiera mi się na płacz. Pierwsze myśli, które przychodzą mi do głowy to wyczyny Gosi Andrzejewicz, Meza, zespołu Feel etc. Porażka dno, rozpacz. I mógłbym tak bardzo długo wymieniać negatywne przymiotniki, ale na szczęście nie jest jeszcze tak źle jak się wydaje na pierwszy rzut oka.
Oczywiste jest, że jeżeli jesteśmy koneserami dobrej, ambitnej, rzekłbym inteligentnej muzyki, to w polskim przemyśle muzycznym jest tego, wbrew pozorom bardzo dużo. Ale trzeba umieć szukać. Polski przemysł muzyczny możemy porównać do morza. Cały brud i smród unosi się na samej powierzchni morza. I to jest nasze pierwsze wyobrażenie o nim.
Ale kiedy założymy specjalny sprzęt i włożymy w nasze poszukiwania trochę wysiłku to możemy znaleźć prawdziwe skarby. Nie oszukujmy się, włączając vive czy inny 4fun nasze uszy okaleczą śmieszne popowe nic nie warte piosenki, które są okraszone teledyskami, które nie wiele różnią się od filmów erotycznych. Niestety pieniądz zmienił nasz świat.
Wszystko nastawione jest na zysk. Firmy fonograficzne stosują komercyjne chwyty i promują gwiazdki na jeden przebój. Tworzy się muzykę dla mas, dla ludzi, którzy słuchając utworu muzycznego nie chcą obcować ze sztuką a jedynie usłyszeć banalną melodie z głupim tekstem, o których zapomną za kilka miesięcy.
Ale tak jak już wspominałem znajdziemy Polskich artystów muzycznych, którzy tworzą prawdziwą muzykę. Niestety bez odpowiedniej promocji takie zespoły nie mają prawa bytu, dlatego niektórzy „fani” zarzucają im komercje, co nie zawsze jest zgodne z prawdą.
Dlatego znacznie lepiej żyje się w Polsce artystom, którzy są lansowani przez media. W ciągu roku wydadzą 4 płyty, podczas gdy szanujący się artyści wydają płytę co najmniej po kilku latach od poprzedniej.
A dzieje się tak, bo sezonowe gwiazdki mają świadomość, że ich czas w każdej chwili może się skończyć. Oni nie mają prawdziwych fanów. Bo prawdziwi fani są z zespołem czy muzykiem przez długie lata i zawsze będzie ktoś, kto kupi ich płytę.
Ale warto poszukać tych niezależnych nie lansowanych w mediach zespołach, bo naprawdę wśród tej tandety, którą nam się wciska możemy znaleźć istne perełki.